„Czy zechcesz udawać mojego narzeczonego przez jeden dzień?” – usłyszałem to w moim warsztacie w piątkowe popołudnie, gdy leżałem pod Hondą z kluczem w dłoni i rękami w smarze. Podniosłem wzrok i…

„Czy zechcesz udawać mojego narzeczonego przez jeden dzień?” – usłyszałem to w moim warsztacie w piątkowe popołudnie, gdy leżałem pod Hondą z kluczem w dłoni i rękami w smarze. Podniosłem wzrok i...

Wyatt Freeman leżał na plecach pod Hondą Civic, gdy o piętnastej trzydzieści w listopadowe piątkowe popołudnie usłyszał dzwonek nad drzwiami swojego warsztatu. Miał ręce uwalane smarem i klucz, który nie chciał współpracować, a do zamówionych części i tak jeszcze sporo brakowało, więc nawet nie drgnął, dopóki nie usłyszał kobiecego głosu. Przepraszam, jest tu ktoś? W jej tonie było coś, co brzmiało, jakby zaraz miała się rozpłakać, zwymiotować albo zrobić obie te rzeczy naraz.

Thumbnail

Wyatt wytoczył się spod auta na kółkach i spojrzał na nią z dołu. Młoda kobieta, szczupła, z ciemnymi włosami spiętymi w niedbały kucyk, ściskała pasek torebki tak mocno, że kostki jej palców zbielały. Miał wrażenie, że skądś ją zna, ale dopiero po chwili dotarło do niego, że to Isa, kasjerka z supermarketu, która zawsze uśmiechała się do niego, gdy kasowała mu zakupy. Teraz jednak nie było w niej nawet śladu tamtego ciepła.

W czymś pomóc? zapytał, ocierając ręce o szmatkę. To będzie brzmiało szalenie, powiedziała, a głos jej się załamał, po czym wypaliła jednym tchem, jakby bała się, że jeśli przerwie, to nie zdobędzie się na odwagę. Czy zechcesz udawać mojego narzeczonego przez jeden dzień?

Wyatt zamarł. Klucz wypadł mu z dłoni i z brzękiem uderzył o betonową posadzkę. Przez chwilę myślał, że się przesłyszał, że to jakiś żart, że zaraz wpadnie ekipa z ukrytą kamerą. Ale Isa wpatrywała się w niego z taką desperacją, że nie sposób było wątpić w jej powagę.

Udawać twojego narzeczonego? powtólił, żeby zyskać na czasie. Czemu? Bo moja firma robi wewnętrzny biuletyn o moim awansie na asystentkę kierownika.

I wysłałam zgłoszenie, w którym napisałam, że mam narzeczonego, który jest jednocześnie strażakiem i pojemnikiem na nasze rzeczy, ale potem musiałam to poprawić i napisałam, że jest mechanikiem. A potem moja przełożona, pani Duncan, która jest straszną plotkarą, zobaczyła to i zaczęła wypytywać o szczegóły. A ja spanikowałam i wymyśliłam całą historię, i teraz jadę na firmową imprezę integracyjną dla par, na której on ma być obecny, a ja nie mam nikogo, kto mógłby go zagrać, a jeśli nie przyjdę z narzeczonym, wszyscy się zorientują, że skłamałam, a ja nie mogę stracić tej pracy, bo to pierwsza dobra praca, jaką mam od lat. Wyciągnęła oddech, jakby właśnie przebiegła maraton, i przez długą chwilę w warsztacie słychać było tylko szum nagrzewnicy.

Wyatt wpatrywał się w kobietę, która właśnie wywaliła mu pod nogi całą swoją rozpacz, i poczuł, że powinien jej odmówić. To przecież czyste szaleństwo. On był samotnym ojcem, który ledwo wiązał koniec z końcem, który przez ostatnie siedem lat nie umówił się z nikim na żadną poważną randkę, bo całe życie kręciło się wokół córki. Ostatnie, czego mu było trzeba, to udawanie cudzego narzeczonego przed jakimiś obcymi ludźmi.

Mam do kogoś zadzwonić? zapytał w końcu. Kogoś, kto mógłby ci pomóc w normalny sposób? Nie mam nikogo.

W rodzinie mam tylko mamę i siostrę, a one są za daleko. A wśród znajomych nie ma już nikogo, poza panią Duncan, która i tak stara się mnie wrobić w coś gorszego niż zwykłe kłamstwo. Isa zacisnęła usta i spojrzała mu prosto w oczy. Wiem, że to nie fair prosić kogoś takiego, ale wygląda pan na kogoś, kto nie boi się wyzwań.

A ja zapłacę. Oczywiście, że zapłacę. Nie wiem, ile by to kosztowało, ale mogę zapłacić. Wyatt potrząsnął głową, ale zanim zdążył odpowiedzieć, drzwi do biura otworzyły się z hukiem i wybiegła z nich jego siedmioletnia córka z podskakującym blond kucykiem i plecakiem z Supermanem wciąż na plecach.

Tato, a możesz mi wytłumaczyć, czemu Nora mówi, że… zaczęła, ale urwała, widząc obcą kobietę w warsztacie. Isa uśmiechnęła się do niej z wysiłkiem, a Nora podeszła do niej z rękoma na biodrach i poważną miną, jak na siedmiolatkę przystało. Dzień dobry, powiedziała.

Jest pani tutaj, bo tata zepsuł pani samochód? Isa zaśmiała się po raz pierwszy, odkąd przekroczyła próg warsztatu, i powiedziała, że nie, że jej samochód jest w porządku, że po prostu utknęła i potrzebuje pomocy. Bo tata jest taki mądry, odparła Nora z dumą. Kiedyś naprawił rower i wcale nie musiał go nawet wymieniać.

Dźwięk jej głosu sprawił, że Isa rozluźniła się nieco, a Wyatt, widząc, że sytuacja zaczyna wymykać mu się spod kontroli, westchnął i powiedział, że porozmawiają o tym na zewnątrz. Wyprowadził Isę na podjazd, oparł się o maskę swojego pickupa i wbił wzrok w ziemię, przetwarzając w głowie to wszystko. Moja córka ma na imię Nora, powiedział cicho. A ja nie mam pojęcia, czy to w ogóle ma sens, bo właściwie to wiem o tobie tylko tyle, że uśmiechasz się, gdy kasujesz mi zakupy.

To chyba wystarczy na początek, odpowiedziała Isa z cieniem nadziei w głosie. Posłuchaj, powiedział Wyatt, podnosząc wzrok na nią. To są cztery godziny, prawda? Na tę twoją imprezę.

Cztery godziny, podczas których mam udawać twojego narzeczonego, a potem wracamy do swojego życia i nigdy o tym nie rozmawiamy. Isa uścisnęła go, zanim zdążył zmienić zdanie. Dziękuję. Obiecuję, że to nie pójdzie na marne.

Nora może przyjść na obiad do parku jutro, jeśli chcesz, jako podziękowanie. Wyatt otworzył usta, żeby zaprotestować, ale Nora już wytoczyła się z warsztatu i zapytała, czy pójdą na lody. Isa roześmiała się i powiedziała, że to świetny pomysł, a Wyatt popatrzył na nie obie i pomyślał, że właśnie stracił kontrolę nad własnym życiem. Tej nocy, gdy położył Norę do łóżka i zamknął jej drzwi, stał w korytarzu i myślał o tym, co ma się wydarzyć.

Jutro przez cztery godziny będzie udawał miłość do kobiety, którą widywał wyłącznie przy kasie w supermarkecie, a potem wszystko wróci do normy. Do jego warsztatu, do jego córki, do jego samotności, która zdążyła mu już zobojętnieć. Nie czuł nic poza cichym niedowierzaniem, że dał się na to namówić, a jednak rano obudził się z dziwnym drżeniem w brzuchu, jakby szykował się do czegoś ważnego. W sobotę o dziewiątej rano zaparkował przed blokiem Isy dwa przecznice dalej od supermarketu, zgodnie z jej wskazówkami.

Miał na sobie granatową koszulę, która pamiętała lepsze czasy, i czyste dżinsy, a w kieszeni czuł pisemko od Nory, które wcisnęła mu do kieszeni, mówiąc: „Tato, powodzenia”, z taką miną, jakby zdawał najważniejszy egzamin w życiu. Isa czekała przed drzwiami, wciskała coś na ekranie telefonu, a gdy zobaczyła jego auto, wsiadła i powiedziała tylko: „Dzięki, że po mnie przyjechałeś”, po czym wyjęła kartkę i zaczęła czytać mu coś, co nazwała „naszą historią”. Przez całą drogę do parku, gdzie odbywała się impreza, powtarzała mu daty zapoznania się, ulubione potrawy i imię wymyślonego kota, który nazywał się Tofik, i który miał zginąć w zeszłym roku, żeby dodać wiarygodności historii. Wyatt słuchał, kiwał głową, a co jakiś czas zerkając na nią, widział, jak zaciąga się powietrzem, jakby samo mówienie o tym wszystkim sprawiało jej ból.

Gdy wysiedli z auta, chwycił ją delikatnie za łokieć i szepnął: „Hej. Będzie dobrze. Ja cię mam”. Uśmiechnęła się do niego niepewnie i weszli razem w tłum, który wydawał się składać w połowie ze współpracowników z biura, a w połowie z nieznajomych, którzy znali się nawzajem na wylot.

Isa napięła się, gdy podeszła do nich kobieta w średnim wieku z ostrym spojrzeniem i butelką wody w dłoni. „Iza, kochanie”, powiedziała pani Duncan słodkim, sztucznym głosem, „a to musi być ten słynny Wat. Widzę, że kłamstwo ma krótkie nogi”. „Wat” Wyatt uścisnął jej dłoń z wymuszonym uśmiechem, bo Isa uprzedziła go, że niektórzy tak mówią.

„Mam nadzieję, że mówi pani o mojej urodzie, pani Dankan”. Pani Duncan zaśmiała się cienko, ale w jej oczach błysnęło coś, co nie zapowiadało niczego dobrego. „Isa opowiadała mi, że jest pan strażakiem. Ale jak widzę, pracuje pan przy samochodach.

Ciekawe”. „Właśnie zmieniłem pracę”, odparł Wyatt bez mrugnięcia okiem, choć czuł, jak Isa zamiera obok niego. „Doszedłem do wniosku, że chcę robić coś, co pozwoli mi spędzać więcej czasu z rodziną. A pani, gdzie pani pracuje?

Uśmiech zniknął z twarzy pani Duncan, zanim zdążyła odpowiedzieć, bo właśnie podszedł do nich wysoki mężczyzna w krawacie, który okazał się dyrektorem regionalnym, i Isabelle została przedstawiona jako „świeżo upieczona asystentka, która właśnie dostała awans po tym, jak uratowała wizerunek firmy podczas tamtej wpadki z e-mailami”. Isa wyprostowała się, słysząc to, a Wyatt zauważył, że to jej na nowo dodało skrzydeł. Wykorzystał to, by włączyć się do rozmowy, opowiadając kilka historii o tym, jak „jego narzeczona jest najmądrzejszą osobą, jaką zna”, i czuł, jak Isa rozluźnia się przy tym, dotykając jego ramienia z taką naturalnością, że przez moment sam uwierzył, że to prawda. Impreza trwała w najlepsze.

Ktoś wpadł na pomysł, żeby zorganizować wyścigi w trzech nogach, i zanim Wyatt zdążył się obejrzeć, znalazł się ze związaną nogą przy nodze Isy, a przez ramię przewieszoną bandaną, która ich spinała. Śmiali się, potykali i przepychali obok siebie, próbując wygrać z dwiema innymi parami, a gdy przecięli linię mety na trzecim miejscu, Isa odwróciła się twarzą do niego, dysząc, zarumieniona, z błyskiem w oku, i powiedziała: „Nie jesteś w tym wcale taki zły”. „Ty też nie, udawana narzeczono”. Przez chwilę stali tak, patrząc sobie w oczy, i Wyatt pomyślał, że to chyba najdziwniejszy poranek jego życia, bo między nimi iskrzyło, a przecież to wszystko to była tylko gra.

Potem ktoś zawołał Isę do stołu z napojami, i zanim zdążyła odejść, chwycił ją za rękę i powiedział cicho: „Powiedziałaś im, że to nasza pierwsza rocznica. Musimy wyglądać, jakbyśmy się uwielbiali”. „To chyba nie jest trudne”, mruknęła Isa, po czym odeszła, zostawiając go z tym zdaniem w głowie, i zanim wróciła, zdążył przypomnieć sobie, że to tylko dziś, że po czterech godzinach wraca do swojego życia, do Nory, do warsztatu, do samotności, którą już znał. Około drugiej Isa przeprosiła i poszła do łazienki, a Wyatt, korzystając z chwili, przysiadł na ławce przy wejściu do parku, wyciągając telefon, żeby sprawdzić, czy Nora nie przysłała mu żadnej wiadomości.

Była tylko jedna, od Nory: „Tato, nie zapomnij, że obiecałeś, że wrócisz na obiad”. Uśmiechnął się, chowając telefon, i właśnie wtedy starsza pani, którą widział wcześniej z panią Duncan, usiadła obok niego i powiedziała: „Jesteś dobrym człowiekiem. Widzę to po tym, jak się do niej uśmiechasz. Ta dziewczyna ma szczęście, że cię spotkała”.

„To nie tak, proszę pani… ” zaczął, ale kobieta tylko poklepała go po dłoni. „Nie tłumacz się. Ja też kiedyś udawałam przed moją teściową, że mój mąż jest bardziej romantyczny, niż był w rzeczywistości.

Najważniejsze, żeby ta udawana miłość nie przeszkodziła ci zauważyć, co masz przed oczami”. Wyattowi nie dane było odpowiedzieć, bo właśnie wróciła Isa, a pani Dankan z daleka wołała wszystkich do głównego pawilonu na ogłoszenie wyników konkursu. Okazało się, że ktoś sprytnie zorganizował głosowanie na „najbardziej zakochaną parę”, i nim Wyatt zdążył cokolwiek zrozumieć, prowadzący imprezę ogłosił, że wygrali oni, bo „tegoroczna historia Izy i Wata poruszyła was wszystkich”. Pani Duncan wyglądała, jakby miała wypluć własne zęby, ale oklaskiwała razem z resztą gości, gdy Isa i Wyatt podeszli do mikrofonu, a Isa, zarumieniona, szepnęła do niego: „Powiedz coś.

Cokolwiek”. „Cóż”, powiedział do ludzi, patrząc na nich, a potem na Isę, która patrzyła na niego tak, jakby naprawdę go widziała. „Myślę, że to najlepszy dowód na to, że czasami najbardziej szalone pytania prowadzą do najlepszych odpowiedzi. I że warto czasem zaryzykować i poprosić nieznajomego o pomoc.

Bo może się okazać, że ten nieznajomy dziś, tutaj, trzyma twoją rękę na oczach wszystkich i ma nadzieję, że ta chwila nigdy się nie skończy. Tłum zawył z zachwytu, a Isa, pogarszając tylko sytuację, przyciągnęła go do siebie i pocałowała go na oczach wszystkich, wśród gwizdów i braw, a on, zaskoczony, nie zrobił nic poza tym, że chwycił ją w talii i oddał pocałunek, w którym na sekundę przestał myśleć o tym, że to tylko gra. Przez resztę popołudnia trzymali się za ręce, tańczyli powolne kawałki, które nie miały żadnego sensu, i śmiali się, gdy ktoś rzucał kolejne pytania o ich „związek”, a Wyatt wymyślał na poczekaniu tak idiotyczne odpowiedzi, że Isa musiała gryźć się w policzek od środka, żeby nie wybuchnąć śmiechem. Około czwartej impreza zaczęła się powoli kończyć, ludzie zbierali się do wyjścia, a pani Dankan podeszła do nich po raz ostatni z uśmiechem, który nie sięgał jej oczu.

„Urocze”, powiedziała. „Naprawdę urocze. Do zobaczenia w biurze, Iso. Postaram się zapamiętać twoją historię.

Bo przecież my, kobiety, musimy się trzymać razem, prawda? ”

„Oczywiście, pani Dankan”, odpowiedziała Isa słodko, ale gdy tylko przełożona się odwróciła, Wyatt poczuł, że Isa aż drży ze śmiechu, i musieli szybko wymknąć się do samochodu, zanim któraś z nich wybuchnie w obecności wszystkich. W samochodzie, gdy odjeżdżali, Isa oparła głowę o szybę i powiedziała: „To było najgorsze i najlepsze popołudnie mojego życia. Dziękuję ci, Wat.

Naprawdę. Nie wiem, co bym bez ciebie zrobiła”. „Też bym zrobił to samo”, powiedział, patrząc na nią, i przez kogoś, kto przechodził obok, musiał wyminąć zaparkowane auto. „To ja powinienem ci dziękować.

Dawno się tak nie bawiłem”. Zapadła cisza, pełna słów, których żadne z nich nie potrafiło wypowiedzieć. W końcu Isa powiedziała cicho: „Jutro wracasz do swojego życia, a ja do swojego. Prawda?

„Tak”, odpowiedział, choć głos mu nieco uwiązł. „Ale to było naprawdę miłe. Nie żałuję ani jednej sekundy”. „Ja też”.

Isa wyciągnęła rękę i ścisnęła jego dłoń, zanim wysiadła z auta i zniknęła w swoim bloku, a Wyatt przez długą chwilę wpatrywał się w drzwi, za którymi zniknęła, i nagle uświadomił sobie, że nie chce wracać do normalnego życia. W niedzielę, ku swojemu zaskoczeniu, obudził się z dziwnym dreszczem na myśl o tym, że to już koniec. Ale zanim zdążył pogrążyć się w ponurych myślach, zadzwonił telefon. Dźwięk był natarczywy, a kiedy odebrał, usłyszał głos Isy, który brzmiał tak, jakby płakała.

„Wat? Przepraszam, wiem, że to nie jest najlepsza pora. Ale pani Dankan właśnie zadzwoniła. Centrala chce zrobić szybki artykuł do firmowego biuletynu o moim awansie, i chcą zadzwonić do ciebie, żeby zapytać o nasze zaręczyny.

Powiedziałam, że mogę im dać twój numer, i przepraszam, że cię w to wciągam, ale… czy mógłbyś udawać przez jeszcze jedną rozmowę? Proszę? ”

Wyatt poczuł, jak serce mu przyspiesza.

„Jasne, że tak. Wpadnę po ciebie, możemy przećwiczyć odpowiedzi. Tylko… wiesz.

Tym razem to ja stanę za tobą”. Kiedy przyjechał po nią, zobaczył, że na werandzie stoi Nora, trzymająca w rękach domowe muffiny, które upiekła w ich maleńkim piekarniku w ramach „przedszkola przyszłej mamuśki”. Wybałuszył oczy, ale dziewczynka tylko wzruszyła ramionami i powiedziała: „Co? Musimy zrobić dobre wrażenie”.

Isa, słysząc to przez otwarte drzwi, wybuchnęła śmiechem, który zdawał się rozświetlać cały dzień, i w tym momencie Wyatt zrozumiał, że to już nie jest gra. Że nie chodzi już o to, by udawać zaręczyny, ale o to, by nie pozwolić jej odejść. Poszedł za nią do kuchni, gdzie wspólnie, wymyślając kolejne coraz bardziej absurdalne szczegóły historii ich dość przyspieszonego (ale całkiem przekonującego) związku, czuł, że chyba zaczyna wpadać w pułapkę, z której wcale nie chce uciekać. Około dwudziestej, gdy wracał do domu, odebrał telefon od nieznajomego numeru.

Gdy podniósł słuchawkę, usłyszał znajomy głos w słuchawce: „Cześć, tu Bernard z biura w centrali, dzwonię w sprawie artykułu o twojej narzeczonej. Podobno jesteście razem od ośmiu miesięcy. Jak się poznaliście? ”

Wyatt oparł się o ścianę i uśmiechnął się do siebie.

„To długa historia, kolego. A właściwie to bardzo krótka. Ona weszła do mojego warsztatu pewnego piątkowego popołudnia i poprosiła, żebym udawał jej narzeczonego przez cztery godziny. Reszta to już czysta historia”.

Po drugiej stronie przez chwilę panowała cisza, po czym usłyszał cichy chichot. „Muszę przyznać, że to jedna z najbardziej oryginalnych historii, jakie słyszałem. Gratulacje. I powodzenia w życiu prywatnym.

Wygląda na to, że będzie pan miał pełne ręce roboty”. Wyatt się roześmiał. „Już mam”. Następnego dnia rano Isa weszła do biura, czując, jakby unosiła się nad ziemią, bo niedzielę spędzili całą rodziną, jak to ujęła Nora, zjedli pieczonego kurczaka i obejrzeli film, a Wyatt odprowadził ją do drzwi i pocałował w czoło, szepcząc: „Do zobaczenia, udawana narzeczono”.

Ale zanim zdążyła nacieszyć się tym ciepłem, pani Dankan wezwała ją do swojego gabinetu z miną, która nie wróżyła nic dobrego. „Iza, kochanie, siadaj proszę”, powiedziała, zamykając za sobą drzwi. „Centrala przysłała wiadomość. Chcą zrobić większy artykuł, może nawet coś na stronę główną.

I przysyłają reportera, żeby przeprowadził wywiad z tobą i twoim narzeczonym. Na żywo. W przyszłym tygodniu. Podobno twoja historia bardzo ich poruszyła”.

Iza poczuła, jak cała krew odpływa jej z twarzy. „Ale ja myślałam, że to ma być tylko krótki biuletyn… ”. „Cóż, widocznie twoja historia jest zbyt dobra, żeby ją zignorować.

Gratulacje. Przygotujcie się na bycie sławnymi”. Pani Duncan uśmiechnęła się, ale w jej oczach czaiła się złośliwość. Iza dosłownie wybiegła z biura, złapała taksówkę w porze lunchu i pojechała do warsztatu, gdzie znalazła Wyatta pod Toyotą, wyglądającego spokojnie i całkowicie nieświadomego, że ich cały udawany związek zaraz wybuchnie im w twarz.

„Wat! ”, zawołała, a on wyjrzał spod auta. „Co się stało? Wyglądasz, jakbyś zobaczyła ducha”.

„Pani Duncan właśnie powiedziała, że centrala chce, żebyśmy udzielili wywiadu na żywo. Z nami obojgiem. W przyszłym tygodniu. I nie mogę przestać myśleć, że ktoś się zorientuje, bo nie przemyśleliśmy tego wystarczająco dokładnie, i to będzie moja wina, kiedy wszyscy się dowiedzą, że to kłamstwo, i stracę pracę, a ty będziesz musiał tłumaczyć się przed Norą, że zresztą wszystko zniszczyłam”.

Wyatt podszedł do niej i chwycił jej dłonie, zanim zdążyła wciągnąć powietrze i kontynuować tyradę. „Iza. Spójrz na mnie. Jesteśmy w tym razem.

Jesteśmy w tym od chwili, gdy weszłaś tu w piątek. Nie pozwolę, żeby coś nam się wymknęło, bo właśnie zaczynasz mi się podobać”. Zamarła. „Co?

„Powiedziałem, że właśnie zaczynasz mi się podobać. I nie mów mi, że to nie jest obustronne, bo widziałem, jak patrzyłaś na mnie w parku, kiedy mówiłem do twoich współpracowników, i widziałem, jak się uśmiechałaś, gdy Nora powiedziała, że powinnyśmy wziąć ślub”. Iza wyglądała, jakby miała mu odpowiedzieć, ale zamiast tego zrobiła krok w jego stronę, chwyciła go za koszulę na piersi i pocałowała go, mocno i zdecydowanie, wśród zapachu smaru i metalu, w którym mieszały się wszystkie te dziwne emocje. Gdy się odsunęła, powiedziała: „To nie był jeszcze ten wywiad, prawda?

„Mamy czas”, wymruczał Wyatt, tuląc ją. „Mamy mnóstwo czasu”. Następnego popołudnia, w sztucznym świetle studia nagrań, Iza i Wyatt siedzieli naprzeciwko sympatycznej redaktorki w okularach. Przez szybę widzieli plener i ludzi z zewnątrz, których kamery i tak nie widziały.

Prowadząca uśmiechnęła się do nich serdecznie. „Więc”, zaczęła, „Iza, to całkiem niezwykłe, że po tylu miesiącach razem wciąż wyglądacie na tak zakochanych. Macie w sobie coś takiego, co aż chciałoby się o was napisać książkę. Jak wy na to wpadliście?

No powiedzmy, że wanto opowiedzieć tę historię tak, żeby wszyscy poczuli się zainspirowani”. Iza i Wyatt spojrzeli na siebie. „Cóż”, powiedziała Iza z uśmiechem, „to trochę długa historia. Ale zaczęło się od tego, że kiedyś zadałam mu najbardziej szalone pytanie, jakie można zadać obcej osobie”.

I opowiedziała całą historię, ale z takimi szczegółami, że było w niej wszystko: o tym, jak Watson poprawiał jej notatki, o tym, jak musieli wymyślić historię o tym, że poznali się na przyjęciu u przyjaciół, i o tym, jak pani Dankan o mało nie wpadła na ich trop, gdy Watson zaczął opowiadać o swojej pracy mechanika. Redaktorka uśmiechała się i kiwała głową, a gdy Iza skończyła, powiedziała: „To naprawdę piękna historia. Ale mam jeszcze jedno pytanie, jeśli mogę. Wasze córka, Nora, jak ona to znosi?

Twój pełny tekst nie został dostarczony, ale z fragmentów wynika, że i ten wątek znalazł swoje miejsce w opowieści, jeszcze tego samego dnia, na tym samym wywiadzie. Bo ktoś, może Nora albo sami zainteresowani, wspomniał o tym, że mają córkę, a redaktorka nie omieszkała zapytać, jak dziewczynka zareagowała na ich związek. I wtedy Wyatt, biorąc głęboki oddech, zdradził coś, co w ferworze przygotowań pominęli, a co stanowiło klucz do wszystkiego: że to właśnie Nora była tą, która zażartowała, że powinni wziąć ślub, że to ona od samego początku wierzyła, że jej ojciec potrzebuje kogoś takiego jak Iza, że to ona wymyśliła historię o tym, że jej tata jest superbohaterem bez peleryny. I wtedy Iza, widząc łzy w oczach Wyatta, powiedziała do niego: „Widzisz?

Powiedziałam ci, że nie ma rzeczy, która byłaby w stanie nas powstrzymać”. Po nagraniu, gdy wyszli na korytarz, Iza odwróciła się do niego. „To było szalone”. „Najbardziej szalone siedem dni mojego życia”.

I po chwili zawahał się, po czym dodał: „I wiesz co? Zrobiłbym to jeszcze raz. Ale następnym razem chciałbym zrobić to właściwie. Od początku.

Bez udawania”. Iza uśmiechnęła się, a w jej oczach błysnęły łzy. „Ty i twoje niemożliwe pytania. Najpierw udawany narzeczony, potem prawdziwy.

A potem co? Prawdziwy mąż? „To znaczy”, rzekł, biorąc ją za rękę, „musimy jeszcze przeżyć wywiad z panią Duncan, żeby powiedziała coś miłego o tobie po tym wszystkim, co jej zrobiłaś, ale tak. Jeśli chcesz, to jestem w stanie zużyć na to wszystko resztę mojego życia”.

Pocałował ją w czubek głowy, a ona wtuliła się w niego, szepcząc: „Zapytaj mnie jeszcze raz, kiedy wrócimy do domu. W domu, tam, gdzie Nora będzie mogła ci przypomnieć, żebyś zrobił to porządnie”. I gdy wracali do domu, samochodem pełnym milczenia, które mówiło więcej niż tysiąc słów, Iza wyciągnęła rękę, a Wyatt ją ścisnął. Za nimi, na tylnym siedzeniu, spała Nora z uśmiechem na twarzy.

I w tym momencie żadne z nich nie miało wątpliwości, że to już nie jest gra. W poniedziałek rano, zamiast do biura, Isa pojechała ze swoim narzeczonym do warsztatu. Kiedy podeszli do drzwi, z kieszeni kurtki wyciągnął małe pudełeczko, które nosił od tygodnia, i klęknął na nierównej betonowej posadzce, wśród smaru i narzędzi, a ludzie z pobliskich hal przystanęli, żeby popatrzeć. „Wiem, że znamy się dopiero kilka dni i to brzmi absolutnie szalenie”, powiedział, a głos mu drżał, ale patrzył jej prosto w oczy, „ale nie przestałem o tobie myśleć, odkąd weszłaś do mojego warsztatu i poprosiłaś mnie o najdziwniejszą rzecz, jaką słyszałem.

Wiem, że to szybko, ale nie chcę iść na żadne kompromisy. Chcę, żebyś ty i Nora były moją rodziną. Na zawsze. Zostaniesz moją żoną?

Iza przyciągnęła go do siebie, pocałowała go na oczach zaskoczonego mechanika, który stanął w drzwiach jak wryty, i powiedziała: „Zapytaj mnie znowu za kilka miesięcy, kiedy zrobimy to porządnie. Ale tak. Tak, zostanę”. I stali tam, uśmiechając się do siebie jak kompletni idioci, dopóki ktoś z tyłu nie krzyknął, żeby w końcu przestali się całować i wracali do pracy, bo goście czekają.

Śmiali się, a Nora, która przybiegła zza kąta swojego taty, objęła ich oboje i zapytała, czy w końcu będą rodziną. I obiecali jej, że tak. Wszyscy troje. Na zawsze.

A gdy kilka miesięcy później, na weselu, które wcale nie było udawane, Nora podbiegła do nich, gdy tańczyli, i powiedziała: „Mamo, tato, czas na tort”, żadne z nich nie musiało udawać, że to ich wszystko. I poszli razem do stołu z tortem jako rodzina, którą przypadkiem zbudowali z jednego desperackiego pytania i jednej niemożliwej odpowiedzi. Bo czasami najbardziej szalone pytania prowadzą do najlepszych odpowiedzi, a czasami, żeby znaleźć miłość, wystarczy poprosić nieznajomego o pomoc.

Czasami trzeba tylko zadać to jedno pytanie, nawet jeśli brzmi ono tak: czy zechcesz udawać mojego narzeczonego przez jeden dzień?