Deszcz lał się po szybach, gdy weszłam do kamienicy po zmarłej ciotce. Miałam podpisać papiery i wrócić do Gdańska. Zamiast tego zobaczyłam starszą kobietę na mokrym bruku, jej rzeczy porozrzucane…
Deszcz spływał po szybach grafitowego volvo, gdy Joanna Borkowska-Rybak skręciła z ulicy Starowiślnej w wąską uliczkę krakowskiego Kazimierza. Był zwyczajny listopadowy poniedziałek, kilka minut po dziewiątej. Spodziewała się spokojnego spotkania z administratorem, podpisania dokumentów i obejrzenia mieszkania po zmarłej ciotce Irenie. Zamiast tego, gdy ciężka drewniana brama kamienicy otworzyła się z przeciągłym skrzypnięciem, zobaczyła starszą … Read more